The Florida Project

Nie żebym miał coś do dzieci, ale główna bohaterka „The Florida Project” umęczyła mnie dzisiaj bardziej niż świąteczne zakupy. Nie lepsza była jej wytatuowana matka, która zamiast uczciwej roboty wybrała prostytucję i żebractwo. W wigilię wigilii wigilii Bożego Narodzenia obejrzałem film, który przez sporą część krytyków został okrzyknięty wybitnym… Po wyjściu z kina nie pozostało mi nic innego jak wzruszyć ramionami i po raz kolejny wyrazić dezaprobatę wobec niczym nieuzasadnionego zachwytu nad średniej jakości amerykańską produkcją. Obraz ten opowiada o wspomnianej już przeze mnie dziewczynie lekkich obyczajów, która wraz z sześcioletnią córką zamieszkuje w baśniowym motelu położonym na obrzeżach Disneylandu. Obie wiodą wyjątkowo beztroskie życie, któremu nie sposób odmówić waloru spontaniczności. Wszystko to jednak zmierza donikąd, albowiem nieróbstwo idące w parze z totalnym brakiem odpowiedzialności wcześniej czy później musi zaowocować sromotną klęską.

22222-958x559

Ciekawy materiał na solidny życiowy dramat został wykorzystany tylko w nieznacznej części, przez co uczucie rozczarowania towarzyszyło mi przez większą część przedświątecznego seansu. Film okazał się potwornie męczący, bo ileż można patrzeć na biegające i wydzierające się dzieci, które specjalizują się w jedzeniu lodów? Jakkolwiek obraz ten obdarzony jest namiastką wiarygodności, to jednak nie można oprzeć się wrażeniu, iż pełno w nim bezsensownych i nic nie wnoszących scen, doprowadzających biednego widza do znużenia. Tak naprawdę dopiero w ostatnich 20 minutach „The Florida Project” ewoluuje w kierunku interesującego dramatu społecznego, ale zamiast satysfakcjonującego rozwinięcia otrzymujemy zimny prysznic w postaci niespodziewanego i pozbawionego sensu zakończenia. W porównaniu z „American Honey” czy „Precious” film w reżyserii Seana Bakera wypada wyjątkowo blado. Nie zachwycił mnie również wychwalany Willem Dafoe, który wprawdzie był najjaśniejszym elementem filmu, ale jego roli w żaden sposób nie można ocenić jako wymagającej i godnej Oscara. Wbrew pojawiającym się opiniom „The Florida Project” nie jest żadnym wybitnym portretem współczesnego dzieciństwa, bo oczywistą oczywistością jest, że obecnie wygląda ono zupełnie inaczej niż przedstawiono to w filmie. Wydaje mi się, że w przeciwieństwie do głównej bohaterki współczesne dzieci nie spędzają całego dnia na polu, lecz niemałą ilość czasu przesiadują w domu z tabletem lub smartfonem, zagrywając się w gry sieciowe bądź przeglądając filmy na YouTube.

Ocena filmu: 5/10

Dawid Kmieć

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “The Florida Project

  1. Trafił Pan w punkt, mam te same odczucia. Film jest nużący, ostatnie 20minut w części to rekompensują, ale ostateczne zakończenie wzmaga uczucie niedosytu i zmarnowanego tematu. Wspomniany „Precious”, który poruszał podobne kwestie był o niebo lepszy i ten film można nazwać wybitnym, ale nie „The Florida Project”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s