Śmierć Stalina

Podstarzały i niepłacący napiwków Pan Różowy ze „Wściekłych psów” wcielił się w postać komunisty Nikity Chruszczowa, który w filmie „Śmierć Stalina” stoczył zażartą walkę o schedę po zmarłym zbrodniarzu. Zakazana w Rosji komedia absurdu opowiada o grupce zabawnych idiotów, robiących sobie jaja z pogrzebu i walczących o pozycję numeru jeden w Związku Radzieckim. W filmie nie zabrakło kilku znakomitych scen, tym niemniej średnio porywająca fabuła nie uchroniła mnie przed lekkim znużeniem.

death-of-stalin

Ocena filmu: 6.5/10

Dawid Kmieć

Avengers: Wojna bez granic

Tak jak przed laty kibicowałem Gargamelowi czy Arktosowi, tak wczoraj trzymałem kciuki za szalonego Thanosa, walczącego z bandą nieudaczników zwanych Avengers. Nie żebym miał nierówno pod sufitem, ale wychodzę z założenia, ze jeśli kibicować tym złym to tylko w świecie fikcji.😉 Najnowsza ekranizacja komiksów Marvela to widowiskowe i zarazem męczące pierdoły trzeciego stopnia z zaskakująco satysfakcjonującym finałem, a wszystko to okraszone zostało szczyptą zjadliwego poczucia humoru.

avengers

Ocena filmu: 5.5/10

Dawid Kmieć

Dziewczyna we mgle

Niespodziewane, a często wręcz szokujące zwroty akcji to nieodzowny element każdego rasowego kryminału. Problem pojawia się wówczas, gdy ambitny autor zapomina o starej i mądrej zasadzie „co za dużo, to niezdrowo”. Donato Carrisi – pisarz, scenarzysta i reżyser – zapomniał. Jego „Dziewczyna we mgle” to niezwykle klimatyczny, niebanalny i trzymający w napięciu obraz z wieloma scenami zamierzonej jak i niezamierzonej parodii, która chcąc nie chcąc wywołuje śmiech. Wszystko dopełnia majestatyczna muzyka, mająca na celu spotęgowanie emocji u zaintrygowanego widza. Summa summarum ekranizację włoskiej powieści kryminalnej należy zaliczyć do grona udanych, lecz „tylko” sporadycznie ocierających się o geniusz filmowych pozycji.

la-ragazza-nella-nebbia

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Prawda czy wyzwanie

Po uczestnictwie we wczorajszo-dzisiejszych uroczystościach weselnych szanownej kuzynki zdobyłem się na heroizm w postaci dotarcia do budynku pełnego dużych ekranów w celu obejrzenia amerykańskiego horroru klasy C. Dla porównania mój młodszy kuzyn po całonocnym świętowaniu postanowił wystartować w… Cracovia Maraton. Nasz nadludzki wysiłek zaowocował odpowiednio: szczęśliwym przetrwaniem koszmarnego seansu oraz ukończeniem morderczego biegu na dystansie 42,195 km! Każdy ma taki sukces, na jaki zasługuje.😉 Gorzki był jednak smak mego zwycięstwa, albowiem kuriozalny obraz „Prawda czy wyzwanie” bynajmniej nie okazał się dobrym lekiem na poweselne objawy choroby filipińskiej. To niezwykle głupkowaty i pozbawiony jakiejkolwiek logiki „horror”, który dla własnego bezpieczeństwa psychicznego należy omijać szerokim łukiem.

Truth-Or-Dare-Movie-2018-Review-2-Blumhouse

Ocena filmu: 2/10

Dawid Kmieć

Wyspa psów

Olbrzymi głód absurdalnego poczucia humoru na najwyższym poziomie sprawił, że moje mocno wygórowane oczekiwania przeżyły dziś lekkie rozczarowanie w trakcie seansu „Wyspy psów”, która okazała się mądra, wciągająca i zbyt… poważna.😉 Wprawdzie nie zabrakło wielu kapitalnych scen z przesympatycznymi czworonogami, ale tym razem ilość smakowitego absurdu zaserwowanego przez Wesa Andersona była zadziwiająco skromna. Nie zmienia to jednak faktu, że nowe dzieło twórcy rewelacyjnego „Grand Budapest Hotel” spełnia minimalne wymogi „wyjątkowości”, co bez dwóch zdań czyni je pozycją obowiązkową.

skynews-isle-of-dogs_4240079

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Ready Player One

Śmierdząca i duszna sala z pofałdowanym ekranem nie przeszkodziła mi w obejrzeniu nowego dzieła Stevena Spielberga, który w „Ready Player One” postanowił powspominać lata 80-te ubiegłego stulecia. Po pierwszych 30 minutach seansu proponowałem 100 zł w zamian za niezwłoczne opuszczenie sali kinowej. Po uzyskaniu odpowiedzi odmownej szykowałem się do snu, który niespodziewanie przegrał z pozytywnym zaskoczeniem, trwającym około 60 minut. Ostatni fragment filmu to dużo męczącego chaosu z przesłodzonym zakończeniem. Summa summarum, intrygujące nawiązania do klasyków filmowych, takich jak „Lśnienie” czy „Powrót do przyszłości” uchroniły mnie przed poważnym rozczarowaniem, ale też nie sprawiły, abym znalazł w sobie choć odrobinę entuzjazmu. Duży plus za soundtrack i rolę Marka Rylence’a. Na koniec wypadałoby chyba wspomnieć, że nigdy nie przepadałem za grami komputerowymi, ale to przecież szczegół.😉

merlin_135594042_cff6a816-5d06-4f55-bcd1-05fb222cba24-master768

Ocena filmu: 5.5/10

Dawid Kmieć

Nigdy cię tu nie było

Po zjedzeniu obrzydliwej carbonary nic nie wskazywało na to, abym dzisiejszy piątek trzynastego miał uznać za niepechowy. Diametralna zmiana nastąpiła po seansie filmu „Nigdy cie tu nie było”, który całkiem niespodziewanie okazał się najbardziej intrygującym anglojęzycznym thrillerem od czasów epoki kamienia łupanego. Schematyczność, banał czy głupkowatość to ostatnie słowa jakie przychodzą mi do głowy przy dokonywaniu oceny najnowszego filmu z kapitalnym (choć trochę zapuszczonym) Joaquinem Phoenixem, który w roli mającego nierówno pod sufitem zbira czuł się jak ryba w wodzie. Należyte zrozumienie skomplikowanego obrazu to kwestia drugorzędna, gdyż poziom wciągalności i zaangażowania emocjonalnego nie pozwoli na to, aby nasuwające się wątpliwości co do interpretacji filmu miały pozbawić nas satysfakcji z mocno niepokojącego seansu, który chcąc nie chcąc zapamiętamy na długo.

pdc_neverhere3

Ocena filmu: 8/10

Dawid Kmieć

Piękna i bestie

Muzułmański kraj trzeciego świata zwany Tunezją z pewnością nie jest wymarzonym miejscem do życia, o czym bezlitośnie przekonała się główna bohaterka filmu „Piękna i bestie”, wyświetlanego w nielicznych kinach studyjnych. Bycie zgwałconą i oskarżoną o cudzołóstwo (wszystko tej samej nocy!) to ryzyko, z jakim codziennie zmaga się każda atrakcyjna dziewczyna zamieszkująca islamskie państwo, w którym aż roi się od prymitywnych osobników płci męskiej, wznoszących modły do Allaha. Wprawdzie tunezyjski dramat daleki jest od wybitnego, a poziom dialogów niejednokrotnie pozostawia wiele do życzenia, tym niemniej film potrafi zainteresować i zaangażować emocjonalnie, dzięki czemu ogólne wrażenia po opuszczeniu sali kinowej powinny być jak najbardziej pozytywne.

beautynews_700_2

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Ciche miejsce

Momentami nużący, nielogiczny i nieco schematyczny, ale przede wszystkim intrygujący i trzymający w napięciu – taki jest horror „Ciche miejsce”, któremu bynajmniej nie można zarzucić braku oryginalności. Film opowiada o apokaliptycznej wizji świata, w którym obrzydliwe i opancerzone potwory atakują… dźwięk. Szanse na przeżycie mają tylko osoby będące mistrzami świata w zachowaniu milczenia i nie wytwarzaniu jakiegokolwiek hałasu. Najjaśniejszym elementem horroru jest rewelacyjna Emily Blunt, która osiągnęła perfekcyjny poziom w ukazywaniu emocji. Zdecydowanie warto wybrać się do kina i pomilczeć w trakcie seansu.

29-quiet-place.w710.h473

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Twarz

Prowokacyjny trailer „Twarzy” zapowiadał żenujące i zakłamane kino, obśmiewające „zacofanych” Polaków, przez co spora część osób jeszcze przed obejrzeniem filmu zdążyła nazwać go antypolskim. Nagroda na Festiwalu Filmowym w Berlinie zdawała się tylko potwierdzać obawy uczulonych na „antypolskość” kinomanów, zważywszy na to, że przed rokiem na tym samym festiwalu nagrodzono przeciętny i piekielnie przerysowany „Pokot” Agnieszki Holland. A jak jest naprawdę? Zacznę od pozytywnego zaskoczenia, jakim był dla mnie fakt, że zdecydowana większość filmu została nakręcona w bliskim mi Tropiu i okolicach, co przywołało niezwykle miłe wspomnienia z barwnych wakacji, spędzanych przeze mnie w okresie zwanym dzieciństwem. Kolejne pozytywne zaskoczenie to pozbawiony charyzmy Mateusz Kościukiewicz, który tym razem wzniósł się na wyżyny swojego aktorstwa, dzięki czemu wypadł… poprawnie. I to właściwie byłoby na tyle w kwestii pozytywnych zaskoczeń najnowszym filmem Małgorzaty Szumowskiej, która bynajmniej nie zasłużyła na jakiekolwiek poważne wyróżnienie.

z23047558V

Nie ulega wątpliwości, iż „Twarz” jest filmem przerysowanym i nieco zakłamanym (od decyzji ZUS przysługuje odwołanie, a bracia czy szwagrowie raczej nie biją się w trakcie pogrzebu, walcząc o spadek w obecności zrozpaczonej matki i kilkuletnich dzieci), aczkolwiek osobiście nie nazwałbym go antypolskim. Przede wszystkim mamy do czynienia z filmem pozbawionym ambitnego scenariusza, który uniemożliwił uczynienie fabuły atrakcyjną i angażującą emocjonalnie. Scena, w której spowiadająca się matka głównego bohatera prosi księdza o załatwienie egzorcysty w celu wypędzenia szatana z ciała jej dziecka jest najzwyczajniej w świecie głupia i żenująca, a podobnych scen było niestety więcej. Wisienką na torcie okazał się znany polsatowski prezenter Krzysztof Ibisz, który sprowadził film do poziomu głupkowatego i nieśmiesznego absurdu. Ostatecznie więc „Twarz” można ocenić jako wysoce przeciętny i niepoważny komediodramat z kilkoma udanymi scenami i wyjątkowo pięknymi zdjęciami Tropia.

Ocena filmu: 4/10

Dawid Kmieć