Jestem taka piękna!

Nie liczy się wygląd, tylko wnętrze – wykrzyczano w filmie „Jestem taka piękna!” z nieprzeciętną aktorsko Amy Schumer. Godna wakacyjnego sezonu ogórkowego komedia opowiada o niekoniecznie atrakcyjnej, lecz sympatycznej dziewczynie, która po zaliczeniu gleby doszła do nieco kontrowersyjnego wniosku w kwestii swojego wyglądu. Trwająca o 20 minut za długo produkcja potrafi wciągnąć i ubawić, by ostatecznie znużyć i zirytować zbyt głupkowato-naiwną fabułą. Przyzwoita ilość udanych scen z solidną dawką absurdalnego poczucia humoru pozwala jednak przymknąć oko na piekielnie schematyczny i przesłodzony happy end po amerykańsku.

i-feel-pretty3

Ocena filmu: 6/10

Dawid Kmieć

Reklamy

W cieniu drzewa

„Mała rzecz, a cieszy” – powiedział chłop do żony, patrząc na płonący dom swojego sąsiada. Ten rosyjski dowcip idealnie wpisuje się w konwencję śmiesznej i przerażającej tragifarsy „W cieniu drzewa” o sąsiedzkiej nienawiści, która zdeklasowała zdrowy rozsądek. Najnowsza propozycja islandzkiej kinematografii doprowadza widza do stanu konsternacji, nie pozwalając na obojętne przejście obok wciągającego i emocjonującego seansu. Po obejrzeniu filmu warto zaprosić sąsiada na wspólne grillowanie i oglądanie mundialu w cieniu drzewa.😉

MV5BYzJkZTAxODYtMjkyMC00YWE5LTk5OTItOWI5NjE5OGVhZTE1XkEyXkFqcGdeQXVyNTQ1MTYzNzY@._V1_

Ocena filmu: 8/10

Dawid Kmieć

Sweet Country

Gra biało-czerwonej reprezentacji w meczu z Senegalem pod względem ślamazarności śmiało mogłaby rywalizować z fabułą australijskiego westernu „Sweet Country”, opowiadającego o czarnoskórym Aborygenie, który w obronie własnej zabił białego szaleńca, nieobarczonego szarymi komórkami. W przeciwieństwie do bezmyślnej gry Polaków owa fabuła bynajmniej nie była pozbawiona sensu, co uniemożliwiło ucięcie drzemki w trakcie całkiem wciągającego seansu. Akcja filmu rozgrywa się w 1929 roku, kiedy to życie rdzennych mieszkańców Australii zdecydowanie nie było usłane różami. Dość średniej klasy dialogi, a często ich brak skutecznie uchroniły niegłupi obraz przed osiągnięciem wysokiego poziomu, tym niemniej czasu spędzonego w kinie nie sposób ocenić jako zmarnotrawionego. Tradycyjnie już zdjęcia i klimat Antypodów nie omieszkały pobudzić moich marzeń o rychłym odbyciu podróży życia.

SweetCountry-2.jpg

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Twój Simon

Niesiony euforią po seansie „Dziedzictwa” nie mogłem nie dać drugiej szansy sympatycznemu i szukającemu miłości Simonowi, który w wieku 17 lat został zmuszony do dokonania coming outu. Jakkolwiek tym razem obyło się bez dezerterowania z sali kinowej, to ciężko mówić o zachwycie nad amerykańską produkcją, adresowaną głównie do zacnego grona nastolatków. Solidna mieszanka naiwności i głupkowatości została częściowo zrekompensowana przez grę utalentowanego Nicka Robinsona, który w roli niestereotypowego geja czuł się jak ryba w wodzie. Odmóżdżająca i w miarę przyjemna rozrywka z lekcją tolerancji nikomu nie zaszkodzi, tylko po co ten przesłodzony festiwal akceptacji w finale?

DcUNgNiU0AAXzg8

Ocena filmu: 6/10

Dawid Kmieć

Dziedzictwo. Hereditary

Moi drodzy, tu nie ma co pisać, tu oglądać trzeba! Od kilku miesięcy spekulowano, że „Dziedzictwo. Hereditary” to najlepsze kino grozy ostatnich lat. Amerykański film opowiada o niekoniecznie normalnej rodzinie, pogrążonej w „żałobie” po śmierci szanownej seniorki rodu. Wczorajszy pokaz przedpremierowy spełnił moje mocno wygórowane oczekiwania, gwarantując absolutnie wyjątkowe dwie godziny strachu i napięcia. Rozczarowanie dopadło mnie dopiero w kilku ostatnich minutach przerażającego seansu, a wszystko przez zbyt drastyczną zmianę konwencji, która chcąc nie chcąc uczyniła końcówkę nieco groteskową. Krótko mówiąc – wybitny horror z niepotrzebnie przeszarżowanym zakończeniem.

gn-gift_guide_variable_c

Ocena filmu: 8.5/10

Dawid Kmieć

Twój Simon

Że też Zbigniewowi Grycanowi chce się kroić te wszystkie figi do lodów – chodziło mi po głowie przez pierwszy kwadrans „Twojego Simona”, po czym drugi raz w historii uciekłem z sali kinowej. Wszystkim spragnionym poważnego kina o dojrzewaniu i poszukiwaniu tożsamości seksualnej po raz kolejny polecam duńsko-islandzkie „Serce z kamienia”, bijące na łeb na szyję głupkowate produkcje zza oceanu. Wybacz Simon, ale nastolatkiem już nie jestem.

1 SkEWAy6tfN3qhcY6sgbo3Q

Dawid Kmieć

Jurassic World: Upadłe królestwo

Jak z dinozaura czterech liter trąba – takim arcydziełem jest obraz „Jurassic World: Upadłe królestwo”, będący widowiskowym i wciągającym, ale też głupim i do bólu schematycznym odgrzewanym kotletem o walce człowieka z prehistorycznymi gadami. Film opowiada o dobrodusznych szaleńcach, którzy w obliczu erupcji wulkanu ruszyli na pomoc niebezpiecznym stworzeniom, zagrożonych już drugim w historii wyginięciem. Całkiem sprawna reżyseria pozwala na bezproblemowe przebrnięcie niemęczącego seansu, po zakończeniu którego nie pozostaje nic innego, jak tylko wzruszyć ramionami.

jwfk_6739837274023040-1909252915-1528361041481

Ocena filmu: 5/10

Dawid Kmieć

Momo

Durna i nielogiczna fabuła francuskiej komedii „Momo” zaledwie otarła się o spełnienie minimalnych wymogów zdrowego poczucia humoru, gwarantując jedynie odmóżdzającą rozrywkę na przeciętnym poziomie. Film opowiada o zamożnym małżeństwie, które na krótko przed emeryturą zostało zmuszone do nawiązania kontaktu z przygłuchawym mężczyzną podającym się za ich syna. Przyzwoite aktorstwo Catherine Frot i Christiana Claviera uczyniło produkcję na tyle zjadliwą, że przedwczesna ewakuacja z sali kinowej okazała się zbędna.

ooo

Ocena filmu: 4/10

Dawid Kmieć

Thelma

Skandynawia to nie tylko Breivik i długa zima, ale przede wszystkim nieprzeciętne kino. Trudy całego tygodnia z nawiązką wynagrodziła mi kapitalna „Thelma”, wgniatając w fotel i doprowadzając do stanu zwanego podekscytowaniem. Film opowiada o specyficznej i obdarzonej nadprzyrodzonymi mocami studentce, zrzucającej nieśmiało kajdany konserwatyzmu. Takich intrygujących, emocjonujących i niepokojących seansów życzyłbym sobie w każdy piątkowy wieczór.

201400_d38f9b2542f2db223ee20d6067bea778_1000x500

Ocena filmu: 8/10

Dawid Kmieć

Zimna wojna

Klimatyczna i piękna wizualnie „Zimna wojna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego nie przeszła moich najśmielszych oczekiwań, a wszystko przez zbyt poszarpaną i z lekka naciąganą fabułę, balansującą umiejętnie na granicy banału. Niegrzesząca długością czarno-biała produkcja opowiada historię dość skomplikowanej miłości dwójki artystów, których połączył komunistyczny zespół „Mazurek”, śpiewający m.in. na cześć znanego zbrodniarza Józefa Stalina. Z punktu widzenia naszych bohaterów idealnym rozwiązaniem wydawała się ucieczka do Paryża, gwarantującego wolność twórczą i wyższy komfort życia. W tym całym misternym planie pojawił się jeden szkopuł, a mianowicie wyjątkowa umiejętność utalentowanej dziewczyny z grzywką, polegająca na niepotrzebnym komplikowaniu swojego i cudzego życia.

63457a24a74fbcf7e4524821f435e78a,780,0,0,0

Pomimo średniej klasy scenariusza film potrafi zaangażować emocjonalnie, co zawdzięczamy nieprzeciętnej grze aktorskiej świetnego Tomasza Kota i jeszcze lepszej Joanny Kulig, która nie bez powodu wywołała entuzjazm na tegorocznym festiwalu w Cannes. Swoje zrobili też Agata Kulesza, a zwłaszcza Adam Woronowicz, któremu tradycyjnie nie pozwolono na rozwinięcie skrzydeł. W „Zimnej wojnie” zdecydowanie nie zabrakło magicznych epizodów, spośród których na pierwsze miejsce wysuwa się scena nagrywania muzyki do filmu. Do pełni szczęścia zabrakło lepszych dialogów i nieco bardziej złożonej fabuły, co uczyniłoby dramat spełnionym na każdej płaszczyźnie. Jakkolwiek najnowsza produkcja Pawła Pawlikowskiego nie dorównała oscarowej „Idzie”, to świetnie wpisuje się w trwający renesans polskiego kina i wydaje się być pewnym kandydatem do przyszłorocznych Oscarów. Summa summarum – pozycja w zasadzie obowiązkowa.

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć