Ja teraz kłamię

Ja teraz nie kłamię, pisząc, że sensowna fabuła nie jest warunkiem koniecznym do zaintrygowania widza, czego najlepszym przykładem jest futurystyczny thriller, w którym Agata Buzek z turbanem na głowie spowiada polskich celebrytów biorących udział w idiotycznym programie telewizyjnym.

To jeden z tych filmów, które od pierwszej minuty mają jeden cel – oczarować widza aurą tajemniczości i wmówić mu, że warto czekać na szokujące zakończenie. Z mojego seansu nikt nie uciekł (nie było też wycieczek do toalety), co prowadzi do wniosku, że cel chyba udało się zrealizować. W „Ja teraz kłamię” nie brakuje irytujących dziwactw, ale wszystko rekompensuje fryz Mariana Dziędziela.

yF3k9kpTURBXy9iNGNlMTFiY2M4NGNlYjUwNjAyODhmNTE2MGZlNDJkZC5qcGeSlQMAT80C9M0BqZMFzQMUzQG8gaEwAQ

Ocena filmu: 6/10

Dawid Kmieć

Reklamy

Petra

Mater semper certa est – matka jest zawsze pewna. Ta łacińska paremia przyszła mi do głowy po obejrzeniu hiszpańskiego dramatu „Petra” opowiadającego o ambitnej malarce, która po śmierci matki rozpoczęła intensywne poszukiwania swojego ojca. Pierwszy trop zaprowadził ją do podstarzałego i cynicznego rzeźbiarza mieszkającego gdzieś w malowniczej wiosce.

Intrygującą, choć momentami usypiającą fabułę zbudowano na niedomówieniach, przypominających te z filmów Asghara Farhadiego (Rozstanie, Klient, Wszyscy wiedzą). Dodatkową atrakcją jest podzielenie obrazu na rozdziały, ułożone w niechronologiczny sposób. Reżyser „Petry” chciał być na tyle oryginalny, że każdy z rozdziałów poprzedził krótkim opisem zawierającym spoiler. Bo przecież po co trzymać widza w niepewności…

Pomimo kilku dziwnych rozwiązań twórcom udał się eksperyment polegający na ubraniu greckiej tragedii w hiszpańską telenowelę. Wspomniane wcześniej spoilery irytują, ale nie przekreślają widowiska, w którym zdecydowanie nie zabrakło emocji i napięcia. Dodatkowy plus za szczyptę absurdalnego humoru w scenach z udziałem domniemanego ojca głównej bohaterki.

petra_still_300_9137_quimvives_copy

Ocena filmu: 7.5/10

Dawid Kmieć

Tajemnice Joan

Judi Dench może już tylko powspominać piękne czasy, kiedy to twardą ręką rządziła w MI6, wysyłając swoich agentów na kolejne niebezpieczne misje. Teraz przyszło jej zagrać poczciwą staruszkę, oskarżoną przez brytyjskie służby specjalne o szpiegostwo na rzecz ZSRR. James Bond byłby wstrząśnięty i zmieszany.

Od wczoraj można oglądać dramat „Tajemnice Joan” opowiadający o wyjątkowo naiwnej fizyczce, która w imię światowego pokoju postanowiła obdarować Stalina bombą atomową… Pewną okolicznością łagodzącą jest fakt, że owa Brytyjka działała w stanie częściowej niepoczytalności wywołanej zaburzeniem psychicznym zwanym miłością (ale nie do Stalina).

Klimatyzowana sala, mrożona kawa i Judi Dench to wystarczający zestaw do udanego seansu. Wprawdzie „Tajemnice Joan” to film obarczony wieloma wadami (poczynając od patetycznych dialogów, a kończąc na mizernej, by nie powiedzieć irytującej grze Sophie Cookson), ale w upalnym sezonie ogórkowym nie wypada wybrzydzać.

ddddd

Ocena filmu: 6/10

Dawid Kmieć

Królowa Kier

Zwierzęce pożądanie odebrało rozum bohaterce erotycznego thrillera „Królowa Kier” opowiadającego o szanowanej prawniczce, która oszalała na widok 17-letniego cwaniaka bez perspektyw. W konsekwencji doszło do niemałego skandalu polegającego na tym, że matka dwójki dzieci zdradziła swojego męża z pasierbem.

Atmosfera grozy i uczucie dyskomfortu towarzyszą widzowi podczas oglądania intrygującego, choć momentami niesmacznego obrazu, w którym nie brakuje odważnych scen. Bardzo ciekawie zarysowane są wszystkie postacie, a zwłaszcza mąż skandalistki, który niby sprawia wrażanie porządnego chłopiska, ale od początku czuć, że drzemią w nim pokłady szaleństwa.

Film ogląda się w pełnym napięciu, choć nie obyło się bez kilku małych wad. Przede wszystkim od czasu do czasu szwankują dialogi, wprowadzając nieco sztuczną atmosferę. Pewien problem stanowią również bezbarwne sceny ukazujące działalność zawodową głównej bohaterki, pomagającej na co dzień nieletnim ofiarom molestowania seksualnego. Wrzucenie tych scen miało na celu uwypuklenie hipokryzji, ale zrobiono to ze szkodą dla widowiska. Tak czy siak – zdecydowanie warto dać szansę skandynawskiej produkcji.

52c1df0c-1dac-4fc5-bac8-9f0b29a3139d

Ocena filmu: 7.5/10

Dawid Kmieć

Rocketman

Ni to dobra biografia, ni to dobry musical, ni to dobra komedia, ni to dobry dramat rodzinny, ni to dobry film o alkoholiźmie, ni to dobry film o homoseksualiźmie, ni to dobry film o szukaniu miłości… W „Rocketman” wszystkiego jest po trochu, ale summa summarum to cholernie nijaka mieszanina osłodzona co nieco coverami niektórych piosenek Eltona Johna. I co z tego, że Taron Egerton zagrał życiówkę skoro jego popisy aktorsko-wokalne to tylko nagroda pocieszenia.

Owszem, jest kolorowo i rokendrolowo, dzięki czemu seans przebiega niemal bezboleśnie, ale nie da się tak po prostu przymknąć oka na te wszystkie sztuczne dialogi. Wydaje się, że zdecydowana większość postaci ma niewiele wspólnego z autentycznym zachowaniem, przez co film na odległość zalatuje ściemą. Wszystko to takie plastikowe i pozbawione prawdziwych emocji. Fajnie, że Taron Egerton dobrze zaśpiewał (to akurat uwiarygodniło jego rolę), ale czy przypadkiem widz nie wolałby posłuchać Eltona Johna?

Rocketman-Review-gq

Ocena filmu: 5.5/10

Dawid Kmieć

Czarnobyl

Bez robienia przerw na kawę czy toaletę obyło się podczas oglądania pięciu odcinków „Czarnobyla”, który pod względem wciągalności mógłby śmiało rywalizować z czarnymi dziurami. Wszystkich kręcących nosami i zarzucających nieścisłości historyczne odsyłam uprzejmie do słownika języka polskiego, by zapoznać się ze znaczeniem słowa „fabularny”.

Przemowa charyzmatycznego dziadka w czarnobylskim bunkrze, zgłoszenie się trzech ochotników do otworzenia zaworów czy końcówka przesłuchania Legasowa w postępowaniu sądowym to nieliczne fragmenty, którym ewentualnie można by zarzucić lekkie przeszarżowanie z patosem. W żadnym wypadku nie umniejsza to jednak wyjątkowości serialu, który począwszy od sceny otwarcia w Moskwie zachwycił mrocznym klimatem i trzymającą w napięciu fabułą. Niezwykła jest również ewolucja relacji Borysa Szczerbiny z Walerym Legasowem, który w trakcie pierwszego lotu helikopterem do Czarnobyla szykował się już na przymusowy skok bez spadochronu.

HBO należą się ogromne brawa, a nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na zapowiadaną już odpowiedź rosyjskiej telewizji, która podobno kręci swoją wersję😉

Czernobyl_serial_HBO_nczas-696x392

Ocena serialu: 9/10

Dawid Kmieć